Najnowsze posty

Witajcie,
Ostatnio jesteśmy przytłoczeni wszechobecną chemią w napojach kolorowych, dlatego też z utęsknieniem wyczekiwałam mojej paczuszki od Sadvit, jest to firma, która wytwarza naturalne, tłoczone soki z wyśmienitych owoców oraz warzyw, takich jak: truskawka, jabłko, pomarańcza, rabarbar.

A co firma mówi o sobie?

Sadvit - rodzinna tłocznia soków z wareckiego zagłębia sadowniczego. Firma istnieje od 2012 roku. Zajmujemy się produkcją soków wyciskanych na zimno z całych owoców - NFC (Not From Concentrate) oraz smoothies.

W naszej ofercie znajdują się wyciskane z jabłka, gruszki, aronii, czarnej porzeczki, wiśni, marchewki, buraka, truskawki, maliny, rabarbaru, pomarańczy, mięty, mango, pomidora, wiśni i wielu innych.

Zasadniczym elementem naszej strategii jest wysoka jakość surowca, z którego powstaje wysokiej jakości produkt. Soki są pozyskiwane metodą tłoczenia na zimno. Następnie poddawane łagodnej pasteryzacji, dzięki czemu przez długi okres zachowują cenne składniki odżywcze zawarte w owocach.













Wypróbowałam soki pakowane po 5 l z wygodnym kranikiem oraz soki "na raz" i takie do herbaty.
Jestem bardzo zachwycona smakiem, a przede wszystkim tym, że soki są naturalne i bardzo smaczne.
Zdecydowanie lepiej zakupić taki sok niż sklepowy, wypełniony chemią.
Malina, rokitnik i żurawina idealnie pasują do herbaty, a soki na raz zabrałam ze sobą na podróż.
Jeśli chodzi o soki pakowane po 5 l jest to strzał w dziesiątkę. Dzięki swoim właściwościom długo pozostaje świeży i kiedy tylko mamy ochotę możemy po niego sięgać. Soki są idealnie zbalansowane, co sprawia, że nie są one ani za bardzo słodkie, ani za kwaśne. Przypadły mi bardzo do gustu i sądzę, że przestawię się całkowicie na soki tłoczone 100%.
Zapraszam Was serdecznie do zakupu tych soków- SKLEP SADVIT
A Wy jakie soki spożywacie na co dzień?

                                                                                      Miłego dnia,
                                                                                                           Magda

Witajcie!
Dzisiaj przybliżę Wam trochę i pochwalę się moimi zakupami, które poczyniłam w sklepie internetowym Bee.pl. Sklep specjalizuje się w asortymencie ze zdrową żywnością, ekologicznymi środkami czystości oraz naturalnymi kosmetykami. W obecnych czasach zakupy w sklepach internetowych są bardzo modne, a przede wszystkim bezpieczne. Dlatego też bez wahania w moim koszyku znalazło się kilkanaście produktów.


1)  Makarony Bartolini muszle oraz gniazda z algami morskimi.




2) Żel pod prysznic Babuszka Agafii z pięknym kwiatowym zapachem oraz płyn do higieny intymnej.


3) Ekologiczny płyn do mycia naczyń oraz nagietkowe mydełko do rąk Yope.



4) Herbatka Pukka relaksująca oraz herbatka z lipą, czarnym bzem oraz rumiankiem.


5) Pasta orzechowa Targoch oraz Basia Basia pasta orzechowo-ciasteczkowa.


6) Herbata Earl Grey Tekkane oraz herbatka z dziką różą i rokitnikiem.



Kiedy tylko przeczytałam opis sklepu wiedziałam, że zakupy w nim to będzie dobra decyzja:
"Nasza misja to promowanie zdrowego stylu życia! Wychodzimy naprzeciw Twoim potrzebom i oferujemy to, co najlepsze.

Sklep ze zdrową żywnością powstał z myślą o ludziach, którzy pomimo problemów współczesnej cywilizacji chcą zwolnić tempo i wprowadzić pozytywne zmiany w swoim życiu.
Chcąc podnieść świadomość wśród społeczeństwa stworzyliśmy blog, na którym dzielimy się swoją wiedzą i spostrzeżeniami na temat zdrowego stylu życia i produktów, po które warto sięgnąć.
Zostań Klientem Pszczółkowego, sklepu ze zdrową żywnością i nie tylko, i przekonaj się, że warto postawić na zdrowie! :)"

Towar przyszedł bardzo solidnie zapakowany, odebrałam go z paczkomatu, do którego dotarł błyskawicznie. Wszystkie produkty są ekologiczne, zdrowe i co najważniejsze w przystępnych cenach.
Zakupy robi się bardzo łatwo poprzez kliknięcie dodaj do koszyka, a podczas płatności mamy elastyczność co do wyboru sposobu przesyłki np. kurier, paczkomat- co jest bardzo ważne w obecnych czasach.
Bardzo miła obsługa sklepu sprawiła, że z wielką chęcią będę tam wracać, co również Wam polecam.
Od teraz- mój ulubiony sklep z żywnością to- Bee Sklep .


Miłego dnia życzę,
Magda








Moje Drogie..
Kiedy jesteśmy zmęczone po zimie..co tak naprawdę może nam pomóc?
Według mnie nic tak nie zrelaksuje nas jak odprężający masaż..gorącymi kamieniami, tajski, olejkami aromaterapeutycznymi, olejkiem kokosowym, wyszczuplającym.

Moim wyborem jest masaż gorącymi kamieniami..




Masaż gorącymi kamieniami, który oferujemy w naszej sieci salonów masażu tajskiego ThaiSun, jest idealnym sposobem na relaks i odprężenie. Jego zbawienny wpływ na nastrój i rozluźnienie zna wiele osób, nie każdy natomiast wie o dodatkowych efektach, jakie przynoszą stosowane do masażu olejki. Substancje w nich zawarte wnikają głęboko w skórę, odżywiają ją i regenerują, zapewniając jednocześnie przyjemną aromaterapię w trakcie masażu.

Powiem szczerze sama korzystałam z tego masażu i nigdy nie sądziłam, że gorące kamienie mają taki zbawienny wpływ na nasze ciało..Na co dzień pracuje w pozycji siedzącej i całe moje plecy są spięte, po wyjściu z takiego masażu czułam się odprężona i zrelaksowana, a nawet nie zawaham się użyć stwierdzenia, że czułam się rześko i gotowa do działania.
Polecam ten masaż każdemu z Was jeśli potrzebujecie się zrelaksować, odprężyć i poczuć wyśmienicie. A kto w dzisiejszym świecie tego nie potrzebuje? :)


Kolejny wspaniałym masażem jest klasyczny masaż tajski, który ma wiele cennych właściwości.




Siła oraz technika zabiegu są dostosowane do indywidualnych potrzeb każdego klienta, w związku z czym każdy masaż za każdym razem będzie wyglądał inaczej, tak jak różni się organizm każdego z nas. Cechą charakterystyczną prawdziwego masażu tajskiego jest użycie przez masażystów rąk, łokci, stóp i przedramion. Dzięki takiej różnorodności i indywidualnemu dostosowaniu tempa zabiegu poczujesz jak poszczególne sekwencje masażu wpływają na kolejne masowane części ciała: nogi, ręce czy plecy.

Bardziej doświadczeni w kontakcie z technikami masażu orientalnego z łatwością wychwycą w tradycyjnym masażu tajskim elementy akupresury, masażu shiatsu, ajurwedy oraz jogi pasywnej, które stanowią integralną część tradycyjnego masażu tajskiego.

Nigdy nie miałam możliwości ani okazji uczestniczenia w takim masażu ale od zawsze bardzo mnie kusił. Warto jest się więc na niego wybrać i wyśmienite jest to, że teraz z takiego masażu możemy skorzystać w Polsce. Nie musimy wyjeżdżać do Tajlandii, aby sprawdzić jak taki masaż "smakuje".
Co jest warte podkreślenia masaż tej wykonują Tajki.

Jeżeli jesteś zestresowana to musisz koniecznie wypróbować taki masaż na własnej skórze i poczuć odprężenie.

Gabinety znajdują się na terenie całej Polski- sprawdź sama! klik klik ;)


Dzisiaj przychodzę do Was z wpisem dotyczącym dekorowania/urządzania domu.
Jak pewnie sami doskonale wiecie jest to nie lada wyzwania, a w naszej głowie kłębią się myśli-
Co wybrać? Jaki kolor podłogi będzie dla mojego salonu najbardziej odpowiedni? Parkiet czy panele? Oraz wiele, wiele innych pytań. Sama całkiem niedawno stałam przed wyborem tego po czym moje stopy będą stąpały :)

Podłogę trzeba tak dobrze dopasować jak http://ladnefelgi.pl/


W poszukiwaniu idealnej podłogi pomógł mi Internet- już dawno zrezygnowałam z poszukiwania jakichkolwiek produktów do domu stacjonarnie, ponieważ uważam, że to tylko marnowało mój czas.
W przypadku, kiedy szukam czegoś w Internecie nie dość, że oszczędzam czas, to jeszcze mogę to robić o każdej porze dnia i nocy.

Podczas szukania moim oczom ukazywało się wiele stron, aż w końcu trafiłam na jedną, która okazała się bardzo przyjazna dla mnie i pokazała mi ciekawe rozwiązania.
Na stronie Parkiety. możemy wybrać podłogę dedykowaną specjalnie dla naszego wnętrza- jest to dla mnie ogromny plus, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką możliwością i sama musiałam myśleć co i jak.


Na pewno warto zastanowić się w jakim stylu będą nasze wnętrza możemy wybierać spośród wielu propozycji takich jak: rustykalne, klasyczne, glamour, skandynawskie, ultranowoczesne, nowoczesne.
Ja osobiście dekorując pokój postanowiłam na nowoczesność.


Wybierając podkategorię naszym oczom ukazuje się kilka propozycji jakiego koloru podłoga będzie pasowała do naszego wnętrza, z krótkim opisem/ mini poradą.
Muszę szczerze przyznać, że dzięki takim wskazówkom ta strona wydaje mi się być rzetelną i czuję, że była tworzona przez profesjonalistów.
Jeżeli tak jak ja zastanawiacie się jaką podłogę wybrać lub nie jesteście pewni czy akurat taka będzie pasowała do Waszych wnętrz to zachęcam Was do odwiedzenia tej strony.


A Wy jakie posiadacie podłogi?

                                                                             Buziaki,
                                                                                            Magda

Dzisiejszy post będzie pewnie jednym z bardziej obszernych na moim blogu, a to za sprawą tego, że po długich przemyśleniach postanowiłam powiększyć usta. Mimo iż nie miałam jakiś szczególnych kompleksów na ich punkcie to jednak górna warga była zdecydowanie mniejsza i zmuszona byłam optycznie ją powiększać za pomocą szminki.
Długo poszukiwałam odpowiedniego gabinetu do wykonania tego zabiegu. Nie sztuką jest znaleźć coś za 100 zł i wyglądać jak potwór- zależało mi na miejscu, z którego wyjdę w pełni usatysfakcjonowana, a nie jak "glonojad" ;)
Tak więc miejscem, które wybrałam był gabinet przesympatycznej Anetki z Krakowa- Anet Beauty Art. Przeglądałam jej prace zarówno na Facebooku jak  i Instagramie i wiedziałam, że trafię w dobre ręce.
Gabinet wybrany, więc długo nie czekając zapisałam się na zabieg- 10 marca odbył się mój zabieg.



Jak się do niego przygotowywałam?
Anetka dała mi dużo rad i wskazówek- przed zabiegiem nie wolno pić alkoholu ani zażywać leków, które rozrzedzają krew np. aspirynę, rano nie wolno pić kawy. Ja dodatkowo zażyłam kurację Heviranem w razie "w" żeby uniknąć pojawienia się opryszczki, która jest przeciwwskazaniem.
Kiedy nastąpiła sobota wybrałam się z moim przyjacielem do Krakowa- wspomnę też tutaj, że warto na taki zabieg wybrać się z osobą u której czuje się wsparcie i przede wszystkim nie będzie się stresowało tym, że bezpośredniu po zabiegu nie wygląda się jak milion dolarów :)
Prze zabiegiem zjadłam solidny obiad i udałam się na Floriańską do gabinetu pełna obaw, ponieważ był to mój pierwszy raz. Totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać, jak to będzie wyglądać i przede wszystkim czy będzie bolało i jak bardzo. Wiadomo przed przyjazdem oglądałam filmiki na Youtube z zabiegu oraz czytałam wpisy dziewczyn na blogach, które są po zabiegu ale to jednak nie to co odczucie tego wszystkiego na własnej skórze. 

Zabieg:
W samym salonie zostałam bardzo miło powitana. Dostałam do zapoznania się i podpisania kartę z przeciwwskazaniami, opisem jak wygląda zabieg, czym jest kwas hialuronowy oraz jak pielęgnować usta po zabiegu. W tym samym czasie została nałożona mi na usta maść znieczulająca- po kilku minutach moje usta były drętwe ale byłam w stanie normalnie mówić. Następnie położyłam się na łóżku- do ręki dostałam piłeczkę do ściskania- na początku trochę mnie to rozśmieszyło ale już po pierwszym wkuciu doceniłam jej magiczną moc :) Razem z Anetą omówiłyśmy moje oczekiwania wobec efektu końcowego i dłużej nie czekając wzięłyśmy się za zabieg. Usta miałam spryskane lidokainą w celu większego znieczulenia. Kwas, który miałam wstrzykiwany to 1 ml Princess- jest to kwas, który dodatkowo posiada lidokainę dzięki czemu zabieg jest zdecydowanie mniej bolesny.
Im dalej od środka ust tym wkucia są mniej bolesne, najbardziej bolał sam środek oraz łuk kupidyna.
Sam zabieg trwał około 30 minut- zdecydowanie bardziej spodziewałam się większego bólu. Uważam osobiście, że np. zabieg karboksyterapii boli bardziej. Wiadomo wkucia były mało przyjemne ale nie na tyle żeby jakoś specjalnie panikować. Zaraz po zabiegu spojrzałam w lusterko i już wiedziałam, że wszystko będzie w porządku. Koszt takiego zabiegu u Anety to 600 zł za 1ml kwasu hialuronowego.


Po zabiegu:
Z racji tego, że zabieg nie był wykonywany w moim rodzinnym mieście to po wyjściu z salonu czułam się bardzo swobodnie mimo, że byłam dość spuchnięta ale bez tragedii. Ważne jest podejście drugiej osoby- mój przyjaciel stwierdził, że wyglądam dobrze i naprawdę aż tak bardzo nie widać opuchlizny, jedynie małe kropki od wbijania igły. To spowodowało, że nawet dałam się namówić na spacer wzdłuż Wisły aż na Kazimierz i wypicie drinka na Rynku Głównym. Przez 5 godzin po wykonaniu zabiegu musiałam wypić litr wody. Moje usta były dość obolałe ale nie przeszkadzało mi to w jedzeniu, ani piciu. Potrafiłam mówić i uśmiechać się normalnie, a znieczulenie do 30 minut zeszło. Największe apogeum był kolejnego dnia rano- moja górna warga była bardzo opuchnięta i delikatnie przypominałam kaczuszkę... ;)
Dzisiaj jest już kilka dni po zabiegu i naprawdę moje usta wyglądają już bardzo ładnie mimo, że nie są jeszcze całkowicie zagojone. Najbliższe mi osoby stwierdziły, że wyglądam dużo lepiej- mam przyjemniejszy wyraz twarzy i zmieniły mi się rysy zdecydowanie na plus.

Chciałabym poruszyć jeszcze jeden temat, ponieważ jest prawdopodobieńśtwo, że pojawi się tutaj sporo osób anty lub osób, które wpadną tutaj przypadkiem.
Krąży taka opinia, że osoby, które decydują się na takie zabiegi są sztuczne, plastikowe czy też "paniusie". Ja robię to żeby poprawić swój wygląd ale bez przesady. Dziwi mnie opinia ludzi, którzy uważają, że to za mocna ingeracja w ciało- kwas utrzymuje się maksymalnie do 12 miesięcy, a dla przykłądu taki tatuaż całe życie..;)
Nie zamierzam się teraz tłumaczyć z mojej decyzji- zrobiłam to z pełną świadomością, podoba mi się efekt i będę wszystkim polecała takie "upiększenie". Ważne jest, aby robić to w odpowiednim gabinecie.


Dorzucam parę zdjęc po zabiegu i przed zabiegiem oraz wnętrza salonu. Po około tygodniu, dwóch uaktualnię post całkiem zagojonymi ustami :)

Moje usta przed zabiegiem:



Salon u Anet Beauty Art w Krakowie




Zdjęcie zaraz po zabiegu w salonie:


Usta godzinę po:


Usta na drugi i trzeci dzień:




Podsumowując ja jestem niesamowicie zadowolona i zapraszam do Anety.
Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba efekt :)

Najczystszy możliwy sok

Wolne wyciskanie na zimno to jedyny sposób, by otrzymać sok zachowując wszystkie składniki odżywcze. To mechaniczne oddzielenie części stałej od płynnej, dzięki dopracowanej konstrukcji nie powodujące utraty witamin czy samego soku.

Hurom One Stop nie marnuje ani owoców,
ani Twojego czasu.




 Myślę, że po takim wstępnie naprawdę ciężko mieć wątpliwości z jakiego typu sprzętem mamy do czynienia. Bardzo długo szukałam odpowiedniej dla siebie wyciskarki do owoców- wypróbowałam naprawdę wiele modeli i przykro mi to pisać ale większość z nich, nawet tych bardzo renomowanych marek woła o pomstę do nieba...




Najczystsza możliwa obsługa

Wszyscy myślimy o jednym. O zmywaniu.
Na szczęście projektanci Hurom też o tym pomyśleli.
Dzięki temu możesz skupić się na smaku, a nie sprzątaniu.
Wyczyszczenie nowego Huroma jest proste jak zmycie talerza.

Hurom daje Ci to, co najlepsze z owoców.
Resztę zmyjesz jednym ruchem.

 

Inteligencja nie do podrobienia

Podrabiają nas już 40 lat. Ciągle nie potrafią. Tak przemyślanej konstrukcji i tak starannego wykonania po prostu nie da się udawać podobnym kształtem. To nie przypadek, że nasze wyciskarki sprzedają się bez przerwy od 1974 roku. Naprawdę są wyjątkowe.
Wyobrażasz sobie, jak doskonały musi być produkt, który jest ulepszany bez przerwy przez 40 lat?

Hurom robi to właśnie dla Ciebie.






Wyciskanie wolnoobrotowe na zimno to bliski ideałowi sposób na wydobycie z owoców tego, co w nich najcenniejsze. Ze świeżych owoców zostaje tylko pulpa, pozbawiona większych wartości odżywczych.
Każda część wyciskarki ma swoją rolę do spełnienia. Nie ma tu przypadków ani stylu dla samego stylu. Jest za to azjatyckie dążenie do nieskazitelności projektu i wykonania.
To konstrukcja, która jest rozwijana niemal codziennie od 1974 r. Oferuje dokładność, która budzi podziw, i jest łatwo zauważalna, gdy tylko zacznie używać się urządzenia.

Podsumowując jest to rewelacyjna wyciskarka, która potrafi więcej niż inne..łatwość, prostota i funkcjonalność to główne cechy, który można ją opisać. Ja wiem, że nie będę korzystała już z żadnej innej wyciskarki.
Można ją kupić tutaj: klik
Dzisiaj zapraszam Was na nieco inny wpis, troszkę odbiegający od standardowych ale równie ważny.
Mianowicie chcę się dzisiaj skupić na tym, jak skutecznie chronić swój komputer przed wirusami i niebezpieczeństwami, które czekają na nas w sieci. Zazwyczaj nie przykładałam wielkiej wagi do programów antywirusowych, aż do pewnego czasu, kiedy mój komputer został zawirusowany, ponieważ nie miał on odpowiedniej ochrony. Zaczęłam przeglądać strony, porównywarki antywirusów- zależało mi na skuteczności, a jednocześnie na tym, aby program był łatwy w obsłudze. W końcu po wielu godzinach szukania udało mi się znaleźć program, który na pierwszy rzut okazał się idealny i chciałabym dzisiaj Wam o nim trochę opowiedzieć.
Tak więc bohaterem dzisiejszego wpisu jest AVG Ultimate.




Co warto podkreślić mówiąc o tym programie?

- zaawansowana ochrona antywirusowa PC

- zaawansowana ochrona antywirusowa Android

- ponad 30 narzędzi do przyspieszania komputera 

- aplikacje do przyspieszenia Android 

- BEZ LIMITU STANOWISK – można go w domu instalować na dowolnej liczbie komputerów, smartfonów i tabletów 



Przejdźmy również do zalet antywirusa:

- Antywirus: prosty w obsłudze, szybki, chroni przed wszystkimi rodzajami zagrożeń, umożliwia szyfrowanie plików, chroni sieci społecznościowe, firwall, ochrona poczty i bankowości elektronicznej



Podsumowując ja jestem bardzo zadowolona z działania tego antywirusa, od zawsze takie programy kojarzyły mi się z czymś trudnym do obsługi, czasochłonnym, a w przypadku AVG Ultimate spotkało mnie miłe zaskoczenie. Chroni komputer przed wirusami, optymalizuje go, dzięki czemu naprawdę widzę poprawę w jakości korzystania z Internetu, działa on szybciej, nie zawiesza się.
Program ten również czyści nasz komputer z niepotrzebnych pików-śmieci- co jest bardzo fajne, ponieważ często po odinstalowaniu jakiegoś programu w naszym komputerze zostają niepotrzebne pliki, których zazwyczaj nie usuwamy, a tutaj pomoże nam właśnie antywirus.


Mam dla Was również kod rabatowy w wysokości aż 30%, wystarczy przy zakupie wpisać hasło: avg_fit

Czekoladki to zawsze powrót do dzieciństwa, zazwyczaj mam swoich faworytów ale jeśli chodzi o słodkości to nie odmówię spróbowania czegoś nowego i w ten sposób w moje łapki trafiły pyszne trufle belgijskie, a dokładnie 3 rodzaje- jeśli jesteście ciekawi jak mi smakowały i która z nich wywoła zaskakujący efekt na mojej twarzy to zapraszam do przeczytania całości.


No to zaczynamy od trufli szampańskiej. Zapakowane są dodatkowo w woreczek, gdzie w środku znajdziemy 9 sztuk za cenę 29 zł. Od razu ktoś może powiedzieć, że to dużo ale zanim tak powiesz zachęcam Cię gorąco do spróbowania i przekonania się, że tutaj naprawdę jakość idzie w parze z ceną :)


Jeśli mam mówić o tych truflach, to nie bez powodu opisuję je jako pierwsze- zupełnie skradły mi serce, są pyszne, mleczne i dosłownie rozpływają się ustach. Są zdecydowanie najsłodsze z całej trójki ale według mnie najbardziej uniwersalne jeśli chodzi o prezent dla kogoś.


Kolejne są trufle w płatkach migdałowych, ilość to również 9 sztuk za cenę 29 zł.


Zupełnie inny rodzaj, zupełnie inny smak- według mnie idealnie czuć tutaj orzechowe nadzienie obsypane chrupkimi migdałami, wersja zdecydowanie mniej słodka ale naprawdę przepyszna.
Dla fanów orzechów będzie idealna- nugat rozpływający się w ustach!


No i czas na gwiazdę wieczoru...dosłownie! Należę raczej do osób odważnych jeśli chodzi o jedzenie i zazwyczaj wolę najpierw coś spróbować, zanim powiem że mi nie smakuje- tak też było w tym przypadku. Chili? Co tam..nie będzie tak źle- no i nie czekając długo do moich ust trafiła cała trufla chili. Włożyłam ją do ust i zapomniałam jak się nazywam ;)


Zdecydowanie duuużo tutaj gorzkiej czekolady i ostrości papryczki chili, która rozprzestrzenia się po całym języku- coś dla fanów ostrych smaków- dla mnie to było za dużo.
Polecam szczególnie dla swoich wrogów...;) A tak na poważnie- każdy z nas ma inne gusta smakowe dlatego warto przetestować każdy ten smak i dać mu szansę.


A teraz coś dla osób o mocnych nerwach :)
Tak wyglądałam po zjedzeniu trufli chili.



Polecam bardzo gorąco trufle, czekolady i pralinki od Mount Blanc, ponieważ idealnie nadają się na prezent na gwiazdkę, w pracy dla szefa czy dla miłości naszego życia :)

                                                                          Buziaki,
                                                                                           Magda