Najnowsze posty

Witajcie!

W końcu po długim czasie kwarantanny, izolacji nastała możliwość wyjazdów oraz wypraw tych bliższych, jak i dalszych. Wiele osób decyduje się na podróż samochodem- w góry, nad morze, jednak ja jestem zwolenniczką wypraw w sposób aktywny. Według mnie najlepszą wycieczką, która może dostarczyć nam wspaniałych przygód jest wycieczka rowerem. Infrastruktura bogata jest w liczne ścieżki rowerowe, które są podzielone na stopnie trudności, dzięki czemu możemy wybrać taką, która jest dla nas odpowiednia. Wiele miast posiada również miejsca do parkowania swoich rowerów...i w tym momencie pozwolę się trochę zatrzymać. Nie raz słyszy się o kradzieży roweru nie tylko niezabezpieczonego ale również zabezpieczonego (np. przecięcie linki), co skutecznie może zniechęcić nas do wyjazdów tego typu transportem, jakim jest rower. Spędziłam trochę czasu w Internecie w celach poszukiwania sprzętu, który będzie odpowiednim zabezpieczeniem mojego sprzętu, przeszukałam fora, natknęłam się na różne opinie i wniosek jest jeden- aby sprzęt doskonale zabezpieczał nasz rower musi on być wysokiej jakości i sprawdzony w różnych testach. Nie warto kupować linek zabezpieczających za 20 zł, ponieważ złodzieje doskonale radzą sobie z takimi "zabezpieczeniami".


Po wnikliwej analizie dostępnych na rynku zabezpieczeń rowerowych postawiałam na niemiecką markę, zwaną Abus. 

A co o produkcie mówi sam producent?

Wprowadzenie na rynek zabezpieczeń typu Bordo zrewolucjonizowało rynek. Utworzyła się nowa kategoria zabezpieczeń uznana w Europie zachodniej za jedną z najważniejszych. Składane zabezpieczenie rowerowe Abus Bordo Lite 6055 łączy w sobie cechy, które z pozoru są nie do połączenia – wytrzymałość na poziomie U-Locka oraz elastyczność łańcucha, a przy tym jest ono bardzo łatwe w transporcie oraz kompaktowe. Pasuje do miejskiego stylu życia, a ponadto jest wykonane precyzyjnie ze stali nierdzewnej z niezwykłą dbałością o szczegóły. Swoją estetyką z pewnością trafi w różne gusta. Zapięcie rowerowe Abus Bordo Lite 6055 jest bardzo wytrzymałe a jednocześnie waży  tylko 440g.














Producent: Abus

Model: Bordo Lite 6055

Oznaczenie: 6055/60 red

Nr art.: 78061 5

 

Poziom bezpieczeństwa: 7

Producent oferuje różne poziomy bezpieczeństwa:

Abus Security Level System dzieli się na podstawowe 3 poziomy:

Maximum Security Level: 10-15

Extra Security Level: 5-9

Standard Security Level: 1-4

Średni poziom bezpieczeństwa to już bardzo wytrzymałe konstrukcje. Są przeznaczone do stref o średnim ryzyku kradzieży i dedykowane dla podstawowych rowerów dla dorosłych. Również zalecane jako dodatkowe zabezpieczenie w strefach dużego ryzyka celem zwiększenia bezpieczeństwa.

Waga: 440g

Długość: 60cm

Kolor: Czerwony (występuje również w kolorze czarnym gdybyśmy zechciały go kupić naszym drugim połówkom na prezent)

 

Zalety:

Stalowe panele o grubości 5mm z dwukomponentowym, miękkim wykończeniem, chroniącym lakier pojazdu

Konstrukcja przegubów pozwala na wygodne i łatwe składanie

Panele są wykonane z lekkiego metalu oraz aluminium

Wysokiej klasy zamek automatyczny zapewnia dobrą ochronę przed manipulacją

Bordo Lite Mini pasuje perfekcyjnie do kieszeni w koszulce rowerowej

 

Na początku sceptycznie patrzyłam na ten produkt i zadawałam sobie pytania..

- Czy nie wygląda on dziwnie?

- Czy nie jest ciężki?

- Czy nie jest za drogi?

- Czy na pewno jest tak skuteczny jak zapewnia o tym producent?

 

Jednak po otrzymaniu paczki moje wątpliwości szybko zostały rozwiane:

- Nie wygląda dziwnie, jest śliczny, czerwony, co czyni go kobiecym.

- Nie jest ciężki i o dziwo mieści się w koszulce kolarskiej, gdzie możemy go przewozić, nie potrzebujący przy tym żadnego dodatkowego plecaczka

- Nie jest za drogi- uważam, że jeżeli kupujemy rower, na którym nam zależy, to nie powinniśmy oszczędzać na zabezpieczeniu- to tak jak z domem- jeśli budujemy wartościową nieruchomość, nie powinniśmy oszczędzać na ubezpieczeniu.

- Jest bardzo skuteczny i bezpieczny- szczerze mówiąc- wygląda bardzo solidnie i jestem pewna, że żaden złodziej się do niego nie dobierze- więc możemy być spokojni o nasz rower. Bowiem ważne jest to, aby na wycieczce myśleć o przyjemnościach, a nie o tym czy nasz rower zostanie skradziony.

 

Zabezpieczenie to używałam podczas mojej przejażdżki rowerowej nad Zalew Rybnicki, można powiedzieć, że dzięki jego kompaktowości bez problemu zapakowałam go do kieszonki koszulki rowerowej- podczas podróży nie odczuwałam dyskomfortu, gdyż po jego złożeniu jest naprawdę małe i niezbyt ciężkie. Jeśli chodzi o kwestię zapięcia nie sprawia ono żadnych problemów- swój rower przypięłam do specjalnej rurki, przy parkingu przeznaczonym dla roweru- zabezpieczenie rozkłada się i zatrzaskuje na tzw klips, a gdy chcemy rower ściągnąć, to wystarczy otworzyć zabezpieczenie kluczykiem, który jest dołączony do zestawu. Proszę mi wierzyć, że jest to banalnie proste i myślę, że nawet dzieci poradziłyby sobie z obsługą takiego zabezpieczenia- więc świetnie sprawdzi się na wycieczki rowerowe wśród dorosłych, jak i dzieci. Wstyd się przyznać ale zawsze używałam zabezpieczenia tańsze „marketowe” i mówiąc szczerze porównując jakość- to jest to niebo, a ziemia. Oczywiście zabezpieczenie marki niemieckiej Abus wygrywa ten pojedynek i polecam Wam również zainteresowanie się lepszymi i solidnymi zabezpieczeniami rowerowymi.

 

 

Podsumowując uważam, że niezależnie od tego na jakim poziomie są nasze umiejętności rowerowe powinniśmy zakupić taki sprzęt zabezpieczający nasz rower, bowiem w życiu mamy wiele zmartwień i czy na pewno są nam potrzebne jeszcze kolejne, takie jak kradzież roweru?

 Recenzja powstała przy współpracy ze sklepem rowerowym rowertour.com




Witajcie,
Ostatnio jesteśmy przytłoczeni wszechobecną chemią w napojach kolorowych, dlatego też z utęsknieniem wyczekiwałam mojej paczuszki od Sadvit, jest to firma, która wytwarza naturalne, tłoczone soki z wyśmienitych owoców oraz warzyw, takich jak: truskawka, jabłko, pomarańcza, rabarbar.

A co firma mówi o sobie?

Sadvit - rodzinna tłocznia soków z wareckiego zagłębia sadowniczego. Firma istnieje od 2012 roku. Zajmujemy się produkcją soków wyciskanych na zimno z całych owoców - NFC (Not From Concentrate) oraz smoothies.

W naszej ofercie znajdują się wyciskane z jabłka, gruszki, aronii, czarnej porzeczki, wiśni, marchewki, buraka, truskawki, maliny, rabarbaru, pomarańczy, mięty, mango, pomidora, wiśni i wielu innych.

Zasadniczym elementem naszej strategii jest wysoka jakość surowca, z którego powstaje wysokiej jakości produkt. Soki są pozyskiwane metodą tłoczenia na zimno. Następnie poddawane łagodnej pasteryzacji, dzięki czemu przez długi okres zachowują cenne składniki odżywcze zawarte w owocach.













Wypróbowałam soki pakowane po 5 l z wygodnym kranikiem oraz soki "na raz" i takie do herbaty.
Jestem bardzo zachwycona smakiem, a przede wszystkim tym, że soki są naturalne i bardzo smaczne.
Zdecydowanie lepiej zakupić taki sok niż sklepowy, wypełniony chemią.
Malina, rokitnik i żurawina idealnie pasują do herbaty, a soki na raz zabrałam ze sobą na podróż.
Jeśli chodzi o soki pakowane po 5 l jest to strzał w dziesiątkę. Dzięki swoim właściwościom długo pozostaje świeży i kiedy tylko mamy ochotę możemy po niego sięgać. Soki są idealnie zbalansowane, co sprawia, że nie są one ani za bardzo słodkie, ani za kwaśne. Przypadły mi bardzo do gustu i sądzę, że przestawię się całkowicie na soki tłoczone 100%.
Zapraszam Was serdecznie do zakupu tych soków- SKLEP SADVIT
A Wy jakie soki spożywacie na co dzień?

                                                                                      Miłego dnia,
                                                                                                           Magda

Witajcie!
Dzisiaj przybliżę Wam trochę i pochwalę się moimi zakupami, które poczyniłam w sklepie internetowym Bee.pl. Sklep specjalizuje się w asortymencie ze zdrową żywnością, ekologicznymi środkami czystości oraz naturalnymi kosmetykami. W obecnych czasach zakupy w sklepach internetowych są bardzo modne, a przede wszystkim bezpieczne. Dlatego też bez wahania w moim koszyku znalazło się kilkanaście produktów.


1)  Makarony Bartolini muszle oraz gniazda z algami morskimi.




2) Żel pod prysznic Babuszka Agafii z pięknym kwiatowym zapachem oraz płyn do higieny intymnej.


3) Ekologiczny płyn do mycia naczyń oraz nagietkowe mydełko do rąk Yope.



4) Herbatka Pukka relaksująca oraz herbatka z lipą, czarnym bzem oraz rumiankiem.


5) Pasta orzechowa Targoch oraz Basia Basia pasta orzechowo-ciasteczkowa.


6) Herbata Earl Grey Tekkane oraz herbatka z dziką różą i rokitnikiem.



Kiedy tylko przeczytałam opis sklepu wiedziałam, że zakupy w nim to będzie dobra decyzja:
"Nasza misja to promowanie zdrowego stylu życia! Wychodzimy naprzeciw Twoim potrzebom i oferujemy to, co najlepsze.

Sklep ze zdrową żywnością powstał z myślą o ludziach, którzy pomimo problemów współczesnej cywilizacji chcą zwolnić tempo i wprowadzić pozytywne zmiany w swoim życiu.
Chcąc podnieść świadomość wśród społeczeństwa stworzyliśmy blog, na którym dzielimy się swoją wiedzą i spostrzeżeniami na temat zdrowego stylu życia i produktów, po które warto sięgnąć.
Zostań Klientem Pszczółkowego, sklepu ze zdrową żywnością i nie tylko, i przekonaj się, że warto postawić na zdrowie! :)"

Towar przyszedł bardzo solidnie zapakowany, odebrałam go z paczkomatu, do którego dotarł błyskawicznie. Wszystkie produkty są ekologiczne, zdrowe i co najważniejsze w przystępnych cenach.
Zakupy robi się bardzo łatwo poprzez kliknięcie dodaj do koszyka, a podczas płatności mamy elastyczność co do wyboru sposobu przesyłki np. kurier, paczkomat- co jest bardzo ważne w obecnych czasach.
Bardzo miła obsługa sklepu sprawiła, że z wielką chęcią będę tam wracać, co również Wam polecam.
Od teraz- mój ulubiony sklep z żywnością to- Bee Sklep .


Miłego dnia życzę,
Magda








Moje Drogie..
Kiedy jesteśmy zmęczone po zimie..co tak naprawdę może nam pomóc?
Według mnie nic tak nie zrelaksuje nas jak odprężający masaż..gorącymi kamieniami, tajski, olejkami aromaterapeutycznymi, olejkiem kokosowym, wyszczuplającym.

Moim wyborem jest masaż gorącymi kamieniami..




Masaż gorącymi kamieniami, który oferujemy w naszej sieci salonów masażu tajskiego ThaiSun, jest idealnym sposobem na relaks i odprężenie. Jego zbawienny wpływ na nastrój i rozluźnienie zna wiele osób, nie każdy natomiast wie o dodatkowych efektach, jakie przynoszą stosowane do masażu olejki. Substancje w nich zawarte wnikają głęboko w skórę, odżywiają ją i regenerują, zapewniając jednocześnie przyjemną aromaterapię w trakcie masażu.

Powiem szczerze sama korzystałam z tego masażu i nigdy nie sądziłam, że gorące kamienie mają taki zbawienny wpływ na nasze ciało..Na co dzień pracuje w pozycji siedzącej i całe moje plecy są spięte, po wyjściu z takiego masażu czułam się odprężona i zrelaksowana, a nawet nie zawaham się użyć stwierdzenia, że czułam się rześko i gotowa do działania.
Polecam ten masaż każdemu z Was jeśli potrzebujecie się zrelaksować, odprężyć i poczuć wyśmienicie. A kto w dzisiejszym świecie tego nie potrzebuje? :)


Kolejny wspaniałym masażem jest klasyczny masaż tajski, który ma wiele cennych właściwości.




Siła oraz technika zabiegu są dostosowane do indywidualnych potrzeb każdego klienta, w związku z czym każdy masaż za każdym razem będzie wyglądał inaczej, tak jak różni się organizm każdego z nas. Cechą charakterystyczną prawdziwego masażu tajskiego jest użycie przez masażystów rąk, łokci, stóp i przedramion. Dzięki takiej różnorodności i indywidualnemu dostosowaniu tempa zabiegu poczujesz jak poszczególne sekwencje masażu wpływają na kolejne masowane części ciała: nogi, ręce czy plecy.

Bardziej doświadczeni w kontakcie z technikami masażu orientalnego z łatwością wychwycą w tradycyjnym masażu tajskim elementy akupresury, masażu shiatsu, ajurwedy oraz jogi pasywnej, które stanowią integralną część tradycyjnego masażu tajskiego.

Nigdy nie miałam możliwości ani okazji uczestniczenia w takim masażu ale od zawsze bardzo mnie kusił. Warto jest się więc na niego wybrać i wyśmienite jest to, że teraz z takiego masażu możemy skorzystać w Polsce. Nie musimy wyjeżdżać do Tajlandii, aby sprawdzić jak taki masaż "smakuje".
Co jest warte podkreślenia masaż tej wykonują Tajki.

Jeżeli jesteś zestresowana to musisz koniecznie wypróbować taki masaż na własnej skórze i poczuć odprężenie.

Gabinety znajdują się na terenie całej Polski- sprawdź sama! klik klik ;)


Dzisiaj przychodzę do Was z wpisem dotyczącym dekorowania/urządzania domu.
Jak pewnie sami doskonale wiecie jest to nie lada wyzwania, a w naszej głowie kłębią się myśli-
Co wybrać? Jaki kolor podłogi będzie dla mojego salonu najbardziej odpowiedni? Parkiet czy panele? Oraz wiele, wiele innych pytań. Sama całkiem niedawno stałam przed wyborem tego po czym moje stopy będą stąpały :)

Podłogę trzeba tak dobrze dopasować jak http://ladnefelgi.pl/


W poszukiwaniu idealnej podłogi pomógł mi Internet- już dawno zrezygnowałam z poszukiwania jakichkolwiek produktów do domu stacjonarnie, ponieważ uważam, że to tylko marnowało mój czas.
W przypadku, kiedy szukam czegoś w Internecie nie dość, że oszczędzam czas, to jeszcze mogę to robić o każdej porze dnia i nocy.

Podczas szukania moim oczom ukazywało się wiele stron, aż w końcu trafiłam na jedną, która okazała się bardzo przyjazna dla mnie i pokazała mi ciekawe rozwiązania.
Na stronie Parkiety. możemy wybrać podłogę dedykowaną specjalnie dla naszego wnętrza- jest to dla mnie ogromny plus, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką możliwością i sama musiałam myśleć co i jak.


Na pewno warto zastanowić się w jakim stylu będą nasze wnętrza możemy wybierać spośród wielu propozycji takich jak: rustykalne, klasyczne, glamour, skandynawskie, ultranowoczesne, nowoczesne.
Ja osobiście dekorując pokój postanowiłam na nowoczesność.


Wybierając podkategorię naszym oczom ukazuje się kilka propozycji jakiego koloru podłoga będzie pasowała do naszego wnętrza, z krótkim opisem/ mini poradą.
Muszę szczerze przyznać, że dzięki takim wskazówkom ta strona wydaje mi się być rzetelną i czuję, że była tworzona przez profesjonalistów.
Jeżeli tak jak ja zastanawiacie się jaką podłogę wybrać lub nie jesteście pewni czy akurat taka będzie pasowała do Waszych wnętrz to zachęcam Was do odwiedzenia tej strony.


A Wy jakie posiadacie podłogi?

                                                                             Buziaki,
                                                                                            Magda

Dzisiejszy post będzie pewnie jednym z bardziej obszernych na moim blogu, a to za sprawą tego, że po długich przemyśleniach postanowiłam powiększyć usta. Mimo iż nie miałam jakiś szczególnych kompleksów na ich punkcie to jednak górna warga była zdecydowanie mniejsza i zmuszona byłam optycznie ją powiększać za pomocą szminki.
Długo poszukiwałam odpowiedniego gabinetu do wykonania tego zabiegu. Nie sztuką jest znaleźć coś za 100 zł i wyglądać jak potwór- zależało mi na miejscu, z którego wyjdę w pełni usatysfakcjonowana, a nie jak "glonojad" ;)
Tak więc miejscem, które wybrałam był gabinet przesympatycznej Anetki z Krakowa- Anet Beauty Art. Przeglądałam jej prace zarówno na Facebooku jak  i Instagramie i wiedziałam, że trafię w dobre ręce.
Gabinet wybrany, więc długo nie czekając zapisałam się na zabieg- 10 marca odbył się mój zabieg.



Jak się do niego przygotowywałam?
Anetka dała mi dużo rad i wskazówek- przed zabiegiem nie wolno pić alkoholu ani zażywać leków, które rozrzedzają krew np. aspirynę, rano nie wolno pić kawy. Ja dodatkowo zażyłam kurację Heviranem w razie "w" żeby uniknąć pojawienia się opryszczki, która jest przeciwwskazaniem.
Kiedy nastąpiła sobota wybrałam się z moim przyjacielem do Krakowa- wspomnę też tutaj, że warto na taki zabieg wybrać się z osobą u której czuje się wsparcie i przede wszystkim nie będzie się stresowało tym, że bezpośredniu po zabiegu nie wygląda się jak milion dolarów :)
Prze zabiegiem zjadłam solidny obiad i udałam się na Floriańską do gabinetu pełna obaw, ponieważ był to mój pierwszy raz. Totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać, jak to będzie wyglądać i przede wszystkim czy będzie bolało i jak bardzo. Wiadomo przed przyjazdem oglądałam filmiki na Youtube z zabiegu oraz czytałam wpisy dziewczyn na blogach, które są po zabiegu ale to jednak nie to co odczucie tego wszystkiego na własnej skórze. 

Zabieg:
W samym salonie zostałam bardzo miło powitana. Dostałam do zapoznania się i podpisania kartę z przeciwwskazaniami, opisem jak wygląda zabieg, czym jest kwas hialuronowy oraz jak pielęgnować usta po zabiegu. W tym samym czasie została nałożona mi na usta maść znieczulająca- po kilku minutach moje usta były drętwe ale byłam w stanie normalnie mówić. Następnie położyłam się na łóżku- do ręki dostałam piłeczkę do ściskania- na początku trochę mnie to rozśmieszyło ale już po pierwszym wkuciu doceniłam jej magiczną moc :) Razem z Anetą omówiłyśmy moje oczekiwania wobec efektu końcowego i dłużej nie czekając wzięłyśmy się za zabieg. Usta miałam spryskane lidokainą w celu większego znieczulenia. Kwas, który miałam wstrzykiwany to 1 ml Princess- jest to kwas, który dodatkowo posiada lidokainę dzięki czemu zabieg jest zdecydowanie mniej bolesny.
Im dalej od środka ust tym wkucia są mniej bolesne, najbardziej bolał sam środek oraz łuk kupidyna.
Sam zabieg trwał około 30 minut- zdecydowanie bardziej spodziewałam się większego bólu. Uważam osobiście, że np. zabieg karboksyterapii boli bardziej. Wiadomo wkucia były mało przyjemne ale nie na tyle żeby jakoś specjalnie panikować. Zaraz po zabiegu spojrzałam w lusterko i już wiedziałam, że wszystko będzie w porządku. Koszt takiego zabiegu u Anety to 600 zł za 1ml kwasu hialuronowego.


Po zabiegu:
Z racji tego, że zabieg nie był wykonywany w moim rodzinnym mieście to po wyjściu z salonu czułam się bardzo swobodnie mimo, że byłam dość spuchnięta ale bez tragedii. Ważne jest podejście drugiej osoby- mój przyjaciel stwierdził, że wyglądam dobrze i naprawdę aż tak bardzo nie widać opuchlizny, jedynie małe kropki od wbijania igły. To spowodowało, że nawet dałam się namówić na spacer wzdłuż Wisły aż na Kazimierz i wypicie drinka na Rynku Głównym. Przez 5 godzin po wykonaniu zabiegu musiałam wypić litr wody. Moje usta były dość obolałe ale nie przeszkadzało mi to w jedzeniu, ani piciu. Potrafiłam mówić i uśmiechać się normalnie, a znieczulenie do 30 minut zeszło. Największe apogeum był kolejnego dnia rano- moja górna warga była bardzo opuchnięta i delikatnie przypominałam kaczuszkę... ;)
Dzisiaj jest już kilka dni po zabiegu i naprawdę moje usta wyglądają już bardzo ładnie mimo, że nie są jeszcze całkowicie zagojone. Najbliższe mi osoby stwierdziły, że wyglądam dużo lepiej- mam przyjemniejszy wyraz twarzy i zmieniły mi się rysy zdecydowanie na plus.

Chciałabym poruszyć jeszcze jeden temat, ponieważ jest prawdopodobieńśtwo, że pojawi się tutaj sporo osób anty lub osób, które wpadną tutaj przypadkiem.
Krąży taka opinia, że osoby, które decydują się na takie zabiegi są sztuczne, plastikowe czy też "paniusie". Ja robię to żeby poprawić swój wygląd ale bez przesady. Dziwi mnie opinia ludzi, którzy uważają, że to za mocna ingeracja w ciało- kwas utrzymuje się maksymalnie do 12 miesięcy, a dla przykłądu taki tatuaż całe życie..;)
Nie zamierzam się teraz tłumaczyć z mojej decyzji- zrobiłam to z pełną świadomością, podoba mi się efekt i będę wszystkim polecała takie "upiększenie". Ważne jest, aby robić to w odpowiednim gabinecie.


Dorzucam parę zdjęc po zabiegu i przed zabiegiem oraz wnętrza salonu. Po około tygodniu, dwóch uaktualnię post całkiem zagojonymi ustami :)

Moje usta przed zabiegiem:



Salon u Anet Beauty Art w Krakowie




Zdjęcie zaraz po zabiegu w salonie:


Usta godzinę po:


Usta na drugi i trzeci dzień:




Podsumowując ja jestem niesamowicie zadowolona i zapraszam do Anety.
Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba efekt :)

Najczystszy możliwy sok

Wolne wyciskanie na zimno to jedyny sposób, by otrzymać sok zachowując wszystkie składniki odżywcze. To mechaniczne oddzielenie części stałej od płynnej, dzięki dopracowanej konstrukcji nie powodujące utraty witamin czy samego soku.

Hurom One Stop nie marnuje ani owoców,
ani Twojego czasu.




 Myślę, że po takim wstępnie naprawdę ciężko mieć wątpliwości z jakiego typu sprzętem mamy do czynienia. Bardzo długo szukałam odpowiedniej dla siebie wyciskarki do owoców- wypróbowałam naprawdę wiele modeli i przykro mi to pisać ale większość z nich, nawet tych bardzo renomowanych marek woła o pomstę do nieba...




Najczystsza możliwa obsługa

Wszyscy myślimy o jednym. O zmywaniu.
Na szczęście projektanci Hurom też o tym pomyśleli.
Dzięki temu możesz skupić się na smaku, a nie sprzątaniu.
Wyczyszczenie nowego Huroma jest proste jak zmycie talerza.

Hurom daje Ci to, co najlepsze z owoców.
Resztę zmyjesz jednym ruchem.

 

Inteligencja nie do podrobienia

Podrabiają nas już 40 lat. Ciągle nie potrafią. Tak przemyślanej konstrukcji i tak starannego wykonania po prostu nie da się udawać podobnym kształtem. To nie przypadek, że nasze wyciskarki sprzedają się bez przerwy od 1974 roku. Naprawdę są wyjątkowe.
Wyobrażasz sobie, jak doskonały musi być produkt, który jest ulepszany bez przerwy przez 40 lat?

Hurom robi to właśnie dla Ciebie.






Wyciskanie wolnoobrotowe na zimno to bliski ideałowi sposób na wydobycie z owoców tego, co w nich najcenniejsze. Ze świeżych owoców zostaje tylko pulpa, pozbawiona większych wartości odżywczych.
Każda część wyciskarki ma swoją rolę do spełnienia. Nie ma tu przypadków ani stylu dla samego stylu. Jest za to azjatyckie dążenie do nieskazitelności projektu i wykonania.
To konstrukcja, która jest rozwijana niemal codziennie od 1974 r. Oferuje dokładność, która budzi podziw, i jest łatwo zauważalna, gdy tylko zacznie używać się urządzenia.

Podsumowując jest to rewelacyjna wyciskarka, która potrafi więcej niż inne..łatwość, prostota i funkcjonalność to główne cechy, który można ją opisać. Ja wiem, że nie będę korzystała już z żadnej innej wyciskarki.
Można ją kupić tutaj: klik